Partner artykułu czytaj ten artykuł
Gdy ludzkość powoli wchodziła w wiek XX, poznawała prawa rządzące światem i ludzkim ciałem, odkopywała starożytne miasta oraz odkrywała promieniotwórczość. Świat bawił się w Boga i ulegał iluzjonistom, rozkochując się do szaleństwa w rodzących się gwiazdach Hollywood. Kochał nowoczesność i fascynował się matką naturą. Te wszystkie barwy wyjątkowej belle epoque odnajdziecie nie tylko w malarstwie czy literaturze, ale może przede wszystkim w biżuterii.

O kosztownościach, które nosili kobiety i mężczyźni na przełomie wieków w Polsce, rozmawiam z Adrianną Babijczuk z DESA Biżuteria:

Aleksandra Nagel: Belle epoque kojarzy się nam głównie z secesją, szczególnie jeśli chodzi o zachodnią Europę. Jak to wyglądało w Polsce? Jaką biżuterię nosiły w tamtych czasach polskie arystokratki?

Adrianna Babijczuk - DESA Biżuteria: Zachodnie trendy przychodziły do nas zawsze z kilkuletnim, a nawet kilkunastoletnim opóźnieniem. Owszem, byliśmy bardzo chłonni i ciekawi tego, co dzieje się za granicą, ale możemy mówić o pewnym opóźnieniu. Oczywiście fascynowano się secesją i to było widoczne także w biżuterii, ale kosztowności były tak różnorodne, inspirowane różnymi okresami i stylami, że dziś trudno powiedzieć, czy secesja była wiodącym stylem w Polsce w tamtych czasach. Moim zdaniem nie.

Co w takim razie było najmodniejsze, jeśli chodzi o biżuterię w Polsce na przełomie XIX i XX wieku?

Jeszcze do końca XIX wieku królowała tzw. biżuteria sentymentalna, pamiątkowa, wyrażająca konkretne uczucia, mająca silną symbolikę. Dominowały perły, czarna emalia, onyks, granaty. Kameryzowane były nimi brosze, wisiorki, diademy, bransolety czy pierścionki. Bizuteria nawiązywała do symboliki miłości, nadziei, wiary. Oprócz oczywistych kształtów warto wspomnieć o gwiazdach i półksiężycach, które pojawiały się jako brosze czy wisiory. Rzeczywiście najpopularniejsza na początku XX wieku zaczęła być biżuteria secesyjna. Ona była najbardziej wartościowa, najczęściej przywożona z zagranicy, przeznaczona dla najbardziej zamożnych.


Wspomina pani o gwiazdach i księżycu. Skąd zainteresowanie właśnie takim motywem?

Należy pamiętać, że belle epoque to okres, kiedy wszystko rozwijało się bardzo dynamicznie, nie tylko sztuka czy przemysł, ale także nauka. Ogromne zainteresowanie naukami przyrodniczymi, w tym także astronomią, bezpośrednio przyczyniło się do fascynacji kosmosem, ciałami niebieskimi i szybko znalazło swoje odzwierciedlenie w sztuce czy biżuterii. Poza tym księżyc i gwiazdy są od wieków symbolem kobiecości, intuicji, odwołują się do tego, co niebiańskie, nieuchwytne i tajemnicze. Stąd popularność tych motywów w tamtym okresie.

Wspomina pani też o perłach.

Tak, w biżuterii secesyjnej perła była niemal niezastąpiona, jednak pozostawała dodatkiem – wykończeniem wisiora czy broszy. Perłowe naszyjniki stały się popularne dopiero od lat 20. i były znamiennie dla stylu art déco.

Gdy patrzymy na stroje z tamtej epoki, widzimy niezwykle bogate, dekoracyjne suknie i dodatki. Czy ten przepych był widoczny także w biżuterii? Czy kobiety obwieszały się wówczas kosztownościami?

To był bardzo ważny element stroju każdej damy. Stanowił manifestację nie tylko pozycji społecznej i zamożności, ale też dobrego smaku. Biżuteria przekazywana była z pokolenia na pokolenie. Matki i babki przekazywały biżuterię swoim córkom i wnuczkom, gdy te wchodziły w okres dojrzałości. Biżuteria pełniła zawsze bardzo ważną funkcję i była nieodłącznym elementem każdego stroju wyrafinowanej kobiety.


Belle epoque w Polsce to okres zaborów, w którym jednocześnie rodziły się silne uczucia patriotyczne. Czy istniało coś takiego jak biżuteria patriotyczna?

To również była bardzo ważna część jubilerstwa w tamtych czasach, zwłaszcza w Polce. Nurt biżuterii patriotycznej istniał w tym okresie równolegle z biżuterią sentymentalną, pamiątką miłosnych uczuć i związanych z nimi rozterek. Najczęściej jednak biżuteria patriotyczna, w formie brosz, medalionów czy bransolet naśladujących ogniwa kajdan, wykonywana była z mniej drogocennych materiałów. Pojawiały się w niej onyksy i inne ciemne kamienie, drewno czy czarna emalia. Często przedmioty te wykonywane były w srebrze. Nieodłącznym elementem były wspomniane perły, które symbolizowały nostalgię, tęsknotę, żałobę – uczucia wiążące się z polskim patriotyzmem pod zaborami. Pojawiały się też biała i czerwona emalia oraz narodowe emblematy, np. orzeł, czy symbole religijne – znaki, które do dziś mają wymiar patriotyczny.

Czy z taką biżuterią patriotyczną można było pokazywać się na mieście?

Z takimi przedmiotami zawsze trzeba było uważać, ponieważ biżuteria patriotyczna miała manifestować stan ducha, uczucia polityczne oraz patriotyczne. Ale pamiętajmy o tym, że była to biżuteria bardzo skromna, osobista, nierzucająca się w oczy i pełniła ona funkcję tajemnego znaku rozpoznawczego.

Przełom XIX i XX wieku rzeczywiście był bardzo sentymentalny, ale też istniało w nim wiele zwyczajów i tradycji, których dziś do końca nie rozumiemy.

Wystarczy wspomnieć chociażby o zdjęciach, które robiono zmarłym. To z dzisiejszej perspektywy wydaje nam się dziwne, a nawet często przerażające. Czy w biżuterii z czasów belle epoque możemy wyróżnić takie formy, których we współczesnym jubilerstwie nie spotkamy i które mogą dziś nas szokować?

Oczywiście! Wystarczy wspomnieć chociażby o biżuterii, w którą wplatano ludzkie włosy. Były to włosy ukochanej osoby, często osób zmarłych. Taki warkocz miał przypominać o danym człowieku, często był pamiątką po kimś, kto odszedł. Włosy w formie plecionki zdobiły brosze, medaliony, pierścionki. To, co dla nas jest zaskakujące, pod koniec XIX wieku było bardzo popularne. Warto dodać, że jest to niezwykła ciekawostka. Jeśli są przedmioty, które zachowały się do dzisiaj z takimi naturalnymi, ludzkimi włosami, mają wartość muzealną.

Do dzisiaj w muzeach można spotkać takie okazy z włosami?

Tak, mamy nawet jedną taką broszę w naszej kolekcji.

Które ze znanych polskich rodów arystokratycznych posiadały wówczas najcenniejsze zbiory biżuterii?

Wiemy, że pokaźne kolekcje miały rody Potockich czy Zamojskich, ale nie wiemy, jak były one duże. Biżuteria to przedmioty ruchome, bardzo często zmieniające właścicieli, rzadko sygnowane przez konkretnego twórcę czy właściciela. To utrudnia określenie, skąd pochodzi dany przedmiot, czy przypisanie go do konkretnej osoby. Jeśli dodamy do tego trudne dzieje Polski w pierwszej połowie XX wieku, mamy jedną wielką tajemnicę.

Czy możemy mówić o słynnych polskich jubilerach z okresu belle epoque, którzy pracowali w Krakowie czy Warszawie?

Tu znów muszę rozczarować. Nie wiemy prawie nic na temat polskich jubilerów. Wielu z nich podróżowało po Europie, zmieniali miejsca zamieszkania, kształcili się u różnych mistrzów, przywozili wiele inspiracji, sprowadzali je do Polski. Warszawscy jubilerzy cieszyli się ogromnym poważaniem, podobnie jak lwowscy, z tzw. szkoły lwowskiej, a także jubilerzy pochodzenia żydowskiego. Nie wiemy, kim byli, jak się nazywali, ale wiemy, że robili wiele pięknych rzeczy.

Skąd więc polscy jubilerzy czerpali największe inspiracje?

To dzięki wielu fascynacjom polskich, bezimiennych dzisiaj, jubilerów. Biżuteria w Polsce z tamtego okresu jest tak bardzo różnorodna. W Krakowie będzie ona bardziej pod wpływem Austro-Węgier, w Warszawie – pod wpływem rosyjskiej sztuki jubilerskiej. Rzeczywiście biżuteria tego okresu pochodzenia austro-węgierskiego jest bardziej stonowana, cięższa, diamentowa, mniej fantazyjna, jeśli chodzi o formę, natomiast rosyjska – kontrastowa, kameryzowana kamieniami w intensywnych barwach, pełna przepychu i wpływów orientalnych. To wszystko przychodziło do Polski, ale trudno powiedzieć jednoznacznie, że Warszawa była taka, a Kraków taki. To wszystko było płynne. Wszystko się przenikało.

Belle époque to także okres, w którym zaczęto używać nowych surowców…

Tak – i warto wspomnieć tu chociażby o platynie, która zaczęła być używana przez jubilerów na szeroką skalę dopiero na początku XX wieku. Bardzo cenna, ale też trudna do obróbki, bardzo twarda. To metal wykorzystywany już w czasie secesji, jednak w tym czasie dominowało złoto. Należy pamiętać, że w Polsce oprócz biżuterii secesyjnej o płynnych, asymetrycznych liniach, nawiązującej do natury, pojawiała się również biżuteria edwardiańska – wyrafinowana, skomplikowana, misterna i ażurowa. Pojawiało się wiele kolorowych kamieni, na przykład akwamarynów w otoczeniu diamentów.


Czy istnieje biżuteryjny Święty Graal z czasów belle époque?

Trudno wybrać konkretny obiekt, jednak wydaje mi się, że to, co było wyjątkowo cenne zarówno w tamtych czasach, jak i współcześnie poszukiwane jest na aukcjach, to secesyjne projekty René Lalique’a z emalią witrażową, tzw. plique-à-jour, której początki sięgały VI wieku. W czasach secesji technika plique-à-jour przeżywała swój prawdziwy renesans. Takie przedmioty były i są do dziś bardzo cenne, ponieważ to bardzo delikatna i trudna w utrzymaniu biżuteria. Dziś dobrej jakości przedmiot, który stworzony byłby tą techniką, jest rarytasem dla kolekcjonerów.

Obecnie trendy w modzie wyznaczają Kate Middleton czy Kim Kardashian. Czy możemy mówić o jakiejś wyjątkowej trendsetterce, która spopularyzowała jakiś konkretny model biżuterii w czasach belle époque?

Zawsze istniały trendsetterki, wyjątkowe osobowości, które nadawały ton modzie czy sztuce. W przypadku biżuterii mogłabym wspomnieć chociażby o królowej Wiktorii. Co prawda było to troszkę wcześniej, zanim rozpoczął się okres belle époque, jednak trend wyznaczony przez Wiktorię był obecny przez cały wiek XIX, do początków XX wieku. Chodzi dokładnie o pierścionek zaręczynowy królowej Wiktorii w formie węża, który bardzo szybko stał się modnym motywem w biżuterii. Wąż bardzo często pojawiał się także w secesji i symbolizował nieskończoność, nieprzemijalność, wieczną miłość. To był bardzo popularny element pierścionków zaręczynowych przez wiele lat! Prawdziwy hit tamtych czasów.

Utarło się przekonanie, że koniec belle époque wiąże się z zatonięciem Titanica w 1912 r. Legendarna katastrofa miała symbolizować koniec świata bogactwa, przepychu, wielkich arystokratycznych rodów, piękna. Czy pani zdaniem to właśnie wtedy zatonęła również belle époque?

To oczywiście piękne, symboliczne zakończenie, ale ja osobiście tak nie uważam. Moim zdaniem faktycznym zakończeniem belle époque był wybuch I wojny światowej. Może Titanic jako pewien mit, romantyczna historia jest datą umowną, ale w rzeczywistości to I wojna światowa była ostatecznym końcem wieku beztroskiego piękna, bogactwa, zabawy i sztuki.